" />Halinko, pelargonie są głównie narażone na choroby wirusowe, grzybowe, bakteryjne a szkodniki tak bardzo ich nie atakują. Jak już zaatakują, to głównie mszyce


jednak można je zwalczyć środkiem owadobójczym, są łatwe do "zlikwidowania", choć zabiegi trzeba powtarzać, co jakiś czas.

mączliki



( fruwające muszki wielkości 1 - 2 mm o kredowo-białych skrzydełkach. Gromadzą się przeważnie na spodniej stronie liścia ich okrągłe larwy 0,1 mm przysysają się do rośliny i wysysają soki z liści i pędów, co powoduje żółknięcie i odpadanie liści. Larwy wydzielają taką "rosę miodową", która jest znakomitą pożywką dla grzybów!
Z nimi, to jest większy problem, bo są bardzo płodne a dostępne środki nie są w stanie w pełni zwalczyć dorosłych osobników. Można wykorzystać takie lepkie tablice, które będą zwabiać dorosłe osobniki.

Szkodniki są groźne również, dlatego że są wektorami przenoszącymi choroby wirusowe, a z nimi to jest większy problem.

Halinko, te szkodniki są najczęstsze, ale może u Ciebie jest jeszcze coś innego, to napisz. Co do środków owadobójczych, są jeszcze pałeczki i tabletki owadobójcze. Środek owadobójczy tam zawarty, uwalniany jest dopiero w glebie po podlaniu rośliny i wędruje z sokami do górnych części rośliny, a szkodniki po skosztowaniu giną. Nie są one zawsze w pełni skuteczne!

" />Witam

Bede wdzieczna za rade . Mam pelargonie na balkonie od strony wschodniej. Kolory czerwone i rozowe. Z różowymi cos złego zaczęlo sie dziac. Liście zaczęły masowo żółknąć i to nie tylko w dolnej partii ale i górnej. Nie wiem czy to jest wina jakiejś choroby czy może nawożenia bądź podlewania.
Podlewam ich wtedy jak widze ze jest sucho. ostatnio dosc czesto padaja deszcze wiec tego dodatkowo nie robie wiadomo. Wode stosuja raczej nie zimna odstaną.
Jesli chodzi o nawożenie to robie to od przypadku do przypadku ale nie czesciej niz raz na 2 tygodnie.

" />witam wszystkich miłośników pelargonii angielskiej
W tym roku po raz pierwszy mam na balkonie pelargonie angielskie (strona południowa) i niestety liście niektórych roślinek zaczęły żółknąć i zwijać się. Czy jest to z powodu ostrgo słońca czy też objaw choroby grzybowej? co robić????? może ktoś miał podobny problem 8

" />Nowe odmiany pelargonii podobno nie nadają się do przechowania.Ja próbowałam na różne sposoby, robiłam sadzonki jesienią, ukorzeniały się, a potem w styczniu gdy mało światła zaczęły żółknąć liście po kolei, w efekcie czego zostały same badylki.Próbowałam też schować całe skrzynki, ale również liście później zżółkły i zostały kikuty.Doszłam do wniosku, ze jak mam patrzeć w maju na moje cherlaki to wole kupić te parę sztuk.
Czytałam gdzieś, ze nawet jak przetrwają, to słabiej kwitną niż w roku posadzenia, a także często wtedy chorują, rozmnaża się je jakoś in vitro i tak są 'zaprogramowane', na jeden sezon.

Koleusom można ściąć czubki i dać do wody, szybko się ukorzeniają ( jakieś 2 tygodnie), posadzić do doniczek.Ja tak zrobiłam w tym roku( już ukorzenione), bo podoba mi się kolor liści egzemplarza który mam, ale nie wiem czy zimą nie powtórzy losu pelargonii tzn.zmarnieje, zżółknie i nie doczeka wiosny

" />To nie szkodnik tylko choroba grzybowa, chyba szara pleśń.Trzeba opryskać.U mnie też pelargonie rabatowe mają taka przypadłość, że niektóre starsze liście robią się jaśniejsze, więdną i żółkną.Usuwam je, trochę pomogło opryskanie p. chorobom grzybowym, ale teraz w czasie upałów (stanowisko południowe) znów to zauważyłam.Na dodatek w skrzynkach ziemia zbyt długo utrzymuje się wilgotna i chyba korzenie coś nie domagają i nie pobierają należycie wody, choć podlewam ostrożnie by nie zalać. Stąd chyba również częściowo to więdnięcie i żółknięcie liści:?
Mam wrażenie, że rośliny 'rozpieszczone' u producenta jakoś trudno się adaptują do przeciętnych warunków 'skrzynkowych', kwiatostanów coraz mniej i są mniejsze

" />Pelargonia złapała tzw. korkowatość liści pelargonii spowodowaną błędami w pielęgnacji( podlewaniu) złożonymi z kilku czynników np. podlewanie zimną wodą przy wysokiej temperaturze powietrza, albo zbytnia wilgotność przy niskiej temperaturze powietrza.
Nasturcja ma mszyce, częsta przypadłość, opryskać czymś na mszyce.Żółknięcie liści jest u tej rośliny procesem fizjologicznym, ona tak po prostu ma, nowe zasłaniają brzydkie

" />Witam - ja swoje pelargonie też wyniosłam już do piwnicy i postawiłam na oknie. Ale troszkę mi ich żal, bo mają piękne kwiaty. czy powinnam je obciąć?

Poza tym liście zaczynają im żółknąć. Czy tak powinno być? Pierwszy raz będę zimowała pelargonie dlatego pytam.

" />Cześć!
W sumie trudno powiedzieć, co się stało z Twoją roślinką. Przyczyn może być kilka - może zbyt dużo wody, a zbyt mało światła albo niedobra ziemia... Przeczytaj proszę poniższe przydatne informacje znalezione przeze mnie na necie, które pomogą hodować Ci geranium.
Ja ostatnio też mam mały kłopot z tą rośliną:( Ma już prawie 60 cm wysokości (bez donicy) i nie mam gdzie jej postawić. Na parapecie się nie mieściła i miała zbyt dużo słońca, co powodowało szybkie wysychanie i klapnięcie liści, więc postawiłam ją na szafie pod sufitem, ale w pokoju od południowej strony. Niestety zaczęły jej żółknąć liście i dostały suchych plam, chociaż roślina miała dość wilgotną ziemię. Sporo liści musiałam poobrywać i wyrzucić:( Dziś przeniosłam ją na stolik, który ustawiłam w pobliżu południowego okna i mam nadzieję, że dojdzie do siebie:)

PELARGONIUM GRAVEOLENS (CITROSUM) - CYTRYNKA - ANGINOWIEC (ANGINKA) - GERANIUM - PELARGONIA PACHNĄCA (OLEJKOWA) - ROZENDLA:
*częste podcinanie
*regularne podlewanie
* stanowisko słoneczne np. południowo - wschodnie
*nawożenie nawozem
Jest właściwie rośliną o dekoracyjnych liściach. Dość duże, w zarysie okrągławe liście, są głęboko powycinane; robią wrażenie ażurowych. Wyrasta wysoko, czasem ponad 100 cm. Kwiaty są niepozorne i rzadko się ukazują. Jak już powiedziano, wartość zdobnicza tej pelargonii polega na obfitym ulistnieniu i pięknym rysunku liści. Przy tym wydzielają one miłą woń i jeżeli nawet nie mają właściwości uzdrawiających , mogą się przydać w kuchni. Kawałek świeżego liścia roztarty i wrzucony do zaparzonej herbaty nadaje jej przyjemny, cytrynowy aromat. Można też dodawać do suchej herbaty trochę pokruszonych liści suszonych; poprawiają smak herbaty gorszych gatunków. Pelargonie pachnące uprawia się tak samo jak rabatowe, lecz mogą przez cały rok pozostawać w mieszkaniu, najlepiej na oknie, gdzie zimą temperatura jest z reguły niższa.
Większość gatunków i odmian o pachnących liściach kwitnie od lutego do czerwca; ich kwiaty nie mają wartości dekoracyjnej, są skromnie ubarwione i raczej drobne. Przez cały okres wegetacji ich główną zaletą jest ciekawe ulistnienie i aromat wydzielany przez liście.
W warunkach domowych uprawa tych gatunków jest prosta i łatwa. Lubią temperaturę w granicach 15-l6'C, a pod koniec sezonu (listopad - grudzień) można je przetrzymywać nawet w temperaturze 4-6C. Rosną stosunkowo szybko, dlatego wymagają częstego nawożenia (dwa razy w miesiącu) i regularnego podlewania. Objawem niewłaściwej uprawy i pielęgnacji, np. zalania korzeni, zakwaszenia podłoża, niedoboru lub nadmiaru składników pokarmowych, jest żółknięcie liści. W razie niedoboru składników pokarmowych zaleca się częste nawożenie roztworem nawozów mineralnych o niższym stężeniu (0,2%) niż normalnie (0,5%). Wynika to z dużego zapotrzebowania tych pelargonii na wodę. Rośliny te wytwarzają w krótkim czasie dużą masę zieloną i wodę zużywają nie tylko do wypełnienia tkanek, ale znaczną jej ilość wyparowują. Muszą być też stosunkowo często uszczykiwane, nie tylko dla uformowania ich pokroju, ale także dla ograniczenia dość ekspansywnego wzrostu. Pelargonie o pachnących liściach wymagają podłoża luźnego i przepuszczalnego. W okresie lata można doniczki z roślinami wystawić na balkon, werandę lub wynieść do ogrodu.
Do rozmnażania wegetatywnego używa się sadzonek ciętych z wierzchołków pędów. Najlepsze są sadzonki 3 węzłowe, tzn. mające wierzchołek wzrostu i dwa trzy wykształcone liście. Umieszcza się je w podłożu lekkim i przepuszczalnym, składającym się z ziemi liściowej i piasku w stosunku 3: 1 lub piasku i torfu (2 : 1) albo torfu i perlitu (2 : 1). Ukorzenianie trwa (zależnie od terminu sadzonkowania) 2-4 tygodnie. Sadzonkować można właściwie przez cały rok. Najlepsze jednak rezultaty uzyskuje się ukorzeniając sadzonki w styczniu i lutym przed kwitnieniem roślin, w maju i czerwcu po kwitnieniu i od połowy sierpnia do września. Prostą metodą ukorzeniania jest umieszczenie sadzonek w naczyniu z wodą. Ukorzeniają się zwykle po 3 tygodniach. Po ukorzenieniu sadzonki przesadza się do doniczek o średnicy 10 cm. W miarę wzrostu i rozwoju roślin należy przesadzać je do większych doniczek. Ostatnie przesadzanie wykonuje się do doniczek o średnicy 14-16 cm, w zależności od wielkości rośliny.




 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

   
 
  pelargonia żółknięcie liści
Króliczy świat