" />Dzisiaj dostałem głośnik tzn. qpiłem ale jak się okazało po rozpakowaniu ma on około 3 milimerowe pęknięcie na resorze górnym:/ czy ,może da się jakos je zaklejić? np, jakąś tkaniną cieniutką jedwabną a następnie zamazać to jakimś klejem??

" />Ja jak kupowałem Sprintera w Anglii orginalnie LHD to zauwazyłem go przez przypadek na poboczu ulicy z kartką za szybą. Cena była bardzo atrakcyjna bo w PL trzbabyłoby drugie tyle dac za auto a auto w stanie idealnym wręcz. Dlatego takie przypadkowe zakupy są najlepsze .

Od stycznia szukałem czegoś z rodziny PSA czyli Boxera , Ducato lub Jumpera w wersji najwiekszej. Ile telefonów wykonałem z ogłoszeń ile ogłoszeń przeglądałem to dobrze ze w wiekszosci nawet nie zdecydowałem sie na wyjazd zeby oglądać.

Ale były i auta które oglądałem. Pierwszy z ich Boxer z 94r. 2.5D. Na zdjęciach z ogłoszenia auto nawet jak na swój wiek całkiem przyzwoicie wyglądało. Jedno co mnie zdziwiło to ze brakuje zdjęcia tyłu auta. Ale dobra dzwonimy. Po rozmowie ze sprzedającym który zapewniał ze auto jest w stanie b.dobrym i nic tylko wsiadac i jechac , wybraliśmy sie do miejscowości odległej o 120km od naszej. Po dotarciu na miejsce okazło sie ze jest w tragicznym stanie. Poprostu złom. Po odpaleniu i nagrzaniu sie silnika po dodaniu gazu auto waliło czarnym dymem z rury wydechowej. Najlepsze było przejscie na tył auta i zobaczenie tyłu. Auto w kolorze białym a drzwi z tyłu w niebieskim. Niezamkniete bo zamknac sie nie chciały. Widac buda zwichrowana bo jakies zastrzały podospawywane w górnych naroznikach. Lampy na wylocie potłuczone. Gosciu powiedział ze drzwi sie zwiaze drutami i mozna jechac , że one wszystkie tak mają... Mi juz sie to nie spodobało to ale z ciekawości sie pytam ile chce dostac do reki za niego. W ogłoszeniu wystawiony za 7500zł a on ze musi dostac za niego 7400zł i nic wiecej nie opuści. To ja juz wiedzac ze i tak go nie kupie mówie mu ze daje 7000zł , a on ze nie , ze takiego auta sie nie kupi w tej cenie. To mu dziekuje i wtedy nagle powiedział ze musi to skonsultować. Za chwile wraca i mówi ze ok za 7000zł go sprzeda. To ja do niego ze kasy nie mam i musze do domu wrócic i za dwa dni przyjade po niego. I nagle gosciu mi mówi ze musze dac 1000zł zaliczki bo on ma pełno telefonów i napewno za dwa dni auta juz nie bedzie. Podziekowałem mu mówiąc ze jak pójdzie to trudno. Nawet na jazde testową nie miałem ochoty. Oczywiscie auto odrazu odpadło jak zobaczyłem jego tylną czesc nadwozia. Przeglądając dosc długo jeszcze pózniej ogłoszenia był wystawiany dosc długo az wkońcu albo facet dał se spokój albo znalazł frajera.

Kolejne ogłoszenie : Fiat Ducato 1995r 2.5D w cenie 11 000zł. Dzwonimy... w rozmowei sprzedający zapewnia ze samochód pomimo wieku jest w stanie dobrym, Nie skorodowany , zadbany , silnik w stanie idealnym. Ok to jedziemy, miejscowośc oddalona o 100km. Dojezdzamy na miejsce , pierwsze wrazenie piorunujace , na zdjęciach wyglądał dośc przyzwoicie , w realu duzo gorzej. Tylne drzwi pogiete i nie trzymający zamek. Stan blacharki dosc dobry , nawet mało rdzy ale po otwarciu przesyrzeni ładunkowej przezyłem szok. Podłoga zalana olejem , smierdziało przepracowanym olejem strasznie. No ale oglądamy dalej , wnetrze kabiny takie sobie , mogłoby byc lepsze. Odpalamy auto i kolejny szok.... głosny jak diabli , schylam sie pod spód a tam zaraz za kolektorem dołozna rura i za nią doczepiony tłumik od poloneza caro/atu . Mnie juz to zaczeło bawic w pewnym momencie. Przyszła pora na jazde testową , wsiadam za kierownice szukam stacyjki i co sie okazuje... nie ma... dorobiona stacyjka w miejscu zegarka od jakiegoś ciągnika rolniczego. Jedziemy , auto wydaje nieubłagane dzwieki wydawałoby sie mówiąc "proszę daj mi spokój". Rozpędzam sie i na prostej drodze auto wyciąglo 90km/h i wiecej nie chciało. Z tyłu coś tłukło a własciwie waliło. Gosciu twierdził ze to na pusto zawsze tak jest w autach dostawczych , że zawieszenie twarde i takie tam. Myslał ze trafił na idiotów. Po powrocie podziekowałem panu sprzedającemu mówiąc ze jeszcze przemyslimy i jak coś damy znać.

Kolejne ogłoszenie , Fiat Ducato 2001r. 2.8D , 30km od nas. Dzwonimy do sprzedajacego , auto po rozmowie wydawałoby sie ze wstanie prawie idealnym tylko przebieg około 500kkm. Mysle sobie pewnie nie kręcony przynajmniej. Do jak to okreslił sprzedający bardzo małych poprawek blacharskich i lakierniczych.Przyjezdzamy na miejsce okazuje sie ze auto nienajgorzej z zewnatrz wyglądało choć miało troche rdzawych punktów na karoserii. Wnetrze dosc zadbane a o to mi najbardziej chodziło w poszukiwaniach auta zeby styrane nie było. Otwieramy pake a tam brak podłogi , skorodowana , w miejscu gdzie strzemiona resorów są wogóle jej nie było. Przy liczniku gołym okiem było widac ze był majstrowany a sprzedajacy wołał za niego 17 000zł .

Znurzony ogladaniem aut znalazłem Jumpera 2000r 2.5D na drugim osiedlu obok mojego. Przez przypadek oglądając Autogielde. Dzwonimy , umawiamy sie , oglądamy najpierw sami. Okazuje sie ze auto jest w stanie idealnym wręcz tylko lekko przytarte z boku i z pęknietą przedią szybą. Umawiamy sie z włascicielem i okazuje sie ze wszystko fajnie , super , silniczek jak zyletka ale w papierach ma nakichane i od zawalenie roboty zeby odkręcic to wszystko. Kolejny raz dałem sobie spokój.

Traciłem juz nadzieje , zadzwoniłem pod kolejne ogłoszenie Ducato z 1996r 2.5TDi. Sprzedający twierdził ze auto ma troche podkorodowane progi i tylny zamek w drzwach do wymiany. Umawiamy sie na wizyte w celu oglądniecia. Miejscowosc oddalona od nas o 140km. Jade z ojcem i oglądamy auto. Okazuje sie ze tak jak na zdjęciach pokazne , progi do wymiany najlepiej. Drzwi tak jak sprzedajacy mówił przez tel miały wywalony zamek z tyłu. W kabinie okazało sie ze siedzenie podwójne wytarte az do gabki a własciwie tapicerka razem z gabka az do szkieletu. Ale sprzedający oferuje ze dorzuci drugie takie siedzenie gratis. Jazda próbna, sprzedający za kierownicą. Z tyłu coś sie tłucze ale wiemy juz ze to drzwi które wsumie są nie zamkniete prawie , tylko na górnym bolcu sie trzymały. Wracamy i ugadujemy sie na dokończenie transakcji. Jednak nagle sie dowiaduje ze jedzie juz drugi klient z drugiego końca polski który był umówiony. Dodam ze umawiałem sie dzień wczesniej na wizyte i ewentualny zakup. Stargowałem jeszcze z nim 500zł. i dogadaliśmy sie ze zadzwoni do tamtego i powie ze juz nieaktualne. Zaządał zaliczki 1000zł co stwierdziłem ze mu dam niech mi auto przetrzyma dwa dni i z gotówką podjade. Wypisaliśmy potwierdzenie przyjęcia zaliczki i wróciłem do domu. Na drugi dzień dzwonie ze moge juz przyjechać , a on mi mówi ze auto juz sprzedane . Szlag człowieka trafia w takim momencie , dałem zaliczke i auto sprzedane. Poszło troche $%^&#@! przez telefon i po najwiekszych obawach czy zwróci mi zaliczke otrzymałem ją zwrotnie na konto. Jak sie pózniej okazało dobrze ze nie doszło do transakcji z tym autem.

Wkońcu kupiłem busa ale pod Monachium. Z ogłoszenia bez zdjęc. Jechałem z duzą obawą na słowo sprzedającego.




 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

   
 
  pęknięty górny resor
Króliczy świat